województwo kujawsko pomorskie
Szlaki pamieci - strona główna
Start Biografie Ks. Czesław Wojciechowski – kapłan diecezji gnieźnieńskiej, wikariusz parafii w Kcyni, więzień polityczny
Ks. Czesław Wojciechowski – kapłan diecezji gnieźnieńskiej, wikariusz parafii w Kcyni, więzień polityczny

miejsce: Kcynia, Szubin, Bydgoszcz

Aresztowanego ks. Wojciechowskiego przewieziono do aresztu śledczego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy, mieszczącego się przy ulicy Jagiellońskiej.

Pobierz artykuł(pdf, 2.2 MB)
W artykule znajdziesz: pełne
opracowanie hasła, ciekawostki,
fotografie, bibliografię.

W pierwszych dniach stycznia 1950 r. został ostrzeżony przez jednego z parafian, że interesuje się nim Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Szubinie, gdyż jak to określano „hipnotyzował” młodzież. Nie czując się winnym, pozostał w parafii. 16 stycznia 1950 r. został aresztowany. Na plebanii przeprowadzono kilkugodzinną rewizję, która miała dostarczyć materiałów obciążających kapłana.

Ówczesnemu proboszczowi kcyńskiej parafii ks. Kazimierzowi Sójce, obecnemu w czasie rewizji, gdy próbował się dopytywać, o co jest podejrzewany ksiądz wikariusz powiedziano, że „zabierają prefekta w celu wyjaśnienia pewnej sprawy”. Aresztowanego ks. Wojciechowskiego przewieziono do aresztu śledczego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy, mieszczącego się przy ulicy Jagiellońskiej. Tam poddano go wymyślnym torturom, przetrzymując przez pięć dni i nocy w specjalnej klatce, skonstruowanej z mocno rozgrzanych kaloryferów. Próbowano w ten sposób wymusić na nim zeznania i przyznanie się do rzekomego inspirowania młodzieży do walki z komunizmem.

W czasie rozprawy ks. Wojciechowski próbował przekazać jednemu z obecnych gryps więzienny, skierowany do księdza biskupa w Gnieźnie, co zostało zauważone przez służbę więzienną. Na brudnej kartce kapłan próbował wyjaśnić swojemu przełożonemu całą sytuację. Napisał tam m.in.: „Otóż wina moja polega na tym, że przyszła do mnie młodzież, abym w intencji zwycięstwa katolicyzmu odprawił Mszę św., zgodziłem się. Teraz mnie osądzono, że chociaż do żadnej organizacji jako takiej nie należałem, chociaż o jej czynach nie słyszałem, jednakże to, że odprawiłem Mszę św., a głównie to, że jestem księdzem dowodzi, że jestem wrogiem państwa, a więc duchowym kierownikiem wszystkich wrogich elementów, dalej przez to samo honorowym członkiem tych organizacji, a to jeszcze gorsze, niż zwyczajnym, stąd też surowy wyrok 13 lat. Najpierw zamiar mieli mnie zgładzić bez wszystkiego, że niby to wykorzystanie swego zrozumienia przywiązani[a] u ludzi, aby przez te kazania, mowy, słowa, nabożeństwa walczyć z komunizmem, czyli obecnym ustrojem. Potem to mnie bili. Początkowo Ekscelencjo było tu ciężko i to bardzo, chcieli, abym wyparł się Rzymu, przeszedł na ich służbę a będę wolnym, tłumaczyli mi, że gdybym był cywilnym tylko człowiekiem to nie siedziałbym ani godziny. Mówili, że młody to głupi i ślepy [więc] nie widzę jak mnie na pasku prowadzą a ich życie jest jak najgorsze, że Rzym i Watykan to moralna zgnilizna. Kuria to siedlisko rozpusty, ale oni wnet się z tym załatwią, a mnie się dziwili, że jeszcze takim ludziom wierzę. Po chwili wielkiego moralnego przygnębienia i osłabienia pytali się mnie czy mi się chce modlić, gdy im pokazałem różaniec, to mi go zabrali. Byłem w takim ogniu od 16 – 20 bm. Potem do 15 lutego. Piekło, teraz już lepiej, bo bez tych przesłuchań”.

Ks. Wojciechowski odbywał karę w więzieniach: w Rawiczu, Koronowie, Jaworznie i we Wronkach. Na mocy ustawy o amnestii Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy złagodził mu karę do ośmiu lat i ośmiu miesięcy więzienia. W sumie spędził za kratami różnych więzień siedem lat. Nigdy nie ubolewał nad swoim więziennym losem, gdyż właśnie tam, za kratami, często wśród młodzieży, czuł się bardziej potrzebny. Choć był kapłanem, nie miał żadnych przywilejów i był traktowany jak wszyscy więźniowie polityczni. Za przewinienia trafiał do więziennego karceru, pomimo tego często udawało mu się podtrzymywać na duchu rozpaczających i wątpiących. 25 września 1955 r. został zwolniony z więzienia z powodów zdrowotnych. Po półrocznej przerwie miał wrócić do Wronek, czego jednak udało się uniknąć. Po śmierci Stalina wielu więźniów politycznych było traktowanych mniej surowo niż wcześniej i łatwiej było uzyskać przedterminowe zwolnienie.

Dokumenty

Gryps wiezienny
Gryps wiezienny
Piosenka antykomunistyczn...
Piosenka antykomunistyczna
Plakat
Plakat
Postanowienie o uznaniu z...
Postanowienie o uznaniu za dowód rzeczowy
Postanowienie o pociagnię...
Postanowienie o pociagnięciu do odpowiedzialności karnej
Ulotka
Ulotka
Ulotka
Ulotka
Wycinek prasowy
Wycinek prasowy

Źródło: materiały IPN

Drukuj Email