województwo kujawsko pomorskie
Szlaki pamieci - strona główna
Start W okresie PRL 18 listopada 1956 roku w Bydgoszczy - zniszczenie zagłuszarki na Wzgórzu Dąbrowskiego
18 listopada 1956 roku w Bydgoszczy, zniszczenie zagłuszarki na Wzgórzu Dąbrowskiego

miejsce: Bydgoszcz

Materiały operacyjne milicji obywatelskiej

Pobierz artykuł(pdf, 1.9 MB)
W artykule znajdziesz: pełne
opracowanie hasła, ciekawostki,
fotografie, bibliografię.

Już od 1950 roku decyzją komunistycznych władz Polski zagłuszano audycje Radia Madryt – antykomunistycznej rozgłośni nadającej po polsku z Hiszpanii dzięki poparciu udzielonemu jej przez reżim generała Franco.
Jednym z wybitnych redaktorów polskiej stacji Radia Madryt był emigracyjny poeta i pisarz Józef Łobodowski.



Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa zagłuszano od chwili nadania przez nią pierwszej audycji – 3 maja 1952 r. Od 1 grudnia 1951 roku zagłuszano polskie audycje Serwisu Światowego BBC. W czerwcu 1956 roku w Poznaniu protestujący tłum, który opanował m.in. gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR i więzienie, szturmował także tamtejszą stację zagłuszającą. Po wydarzeniach 18 listopada w Bydgoszczy, gdzie protestujący zdemolowali radiostację zagłuszającą, władze ogłosiły (25 listopada), że wstrzymały zagłuszanie i wyłączyły zagłuszarki, a zdarzające się jeszcze wypadki zakłóceń odbioru wynikają z działania radiostacji zagłuszających spoza terytorium PRL. Był to komunikat jedynie częściowo prawdziwy. Istotnie, wstrzymano zagłuszanie fal średnich z centrum radiowego w Woli Rasztowskiej oraz zagłuszanie fal krótkich z zagłuszarek lokalnych, przechodząc na zagłuszanie metodą fali odbitej z nadajników na terytorium Związku Sowieckiego, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Czechosłowacji. Sieć radiostacji zagłuszających i jej działanie nadzorował Związek Sowiecki. PRL płaciła Moskwie za tę „usługę”. Moskwa zaniechała zagłuszania w r. 1963, ale wznowiła je po inwazji na Czechosłowację w 1968. Zdaniem byłego dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE Jana Nowaka-Jeziorańskiego polskie władze komunistyczne wznowiły zagłuszanie z terytorium Polski w marcu 1971 roku. Bez przerwy korzystały jednak z działalności sowieckich radiostacji zagłuszających (w Kaliningradzie, Smoleńsku i Taszkiencie), szczególnie intensywnie w okresie stanu wojennego, utrzymując blokadę informacji aż do końca PRL.

Zajścia rozpoczęły się około godziny 1700, na ówczesnej ulicy Aleje 1 Maja (obecnie: Gdańska), przy kinie „Bałtyk”, gdzie doszło do przepychanki i awantury w kolejce do kasy biletowej. Jacyś przechodnie poinformowali milicję i na miejsce przybył patrol MO, w sile 2 funkcjonariuszy z Komendy Miejskiej. Chwilę później dołączył do nich patrol trzyosobowy, jadący samochodem gaz 67 (sowiecki samochód terenowy, popularnie zwany „gazikiem”), również zaalarmowany przez przechodniów. Milicjanci wezwali wsparcie i przystąpili do siłowego usuwania z tłumu wybranych osób. Zgromadzenie liczyło ok. 400 osób, głównie cywili, ale także żołnierzy służby zasadniczej. Próba wyciągnięcia z tłumu pojedynczych osób wywołała czynny opór. Na miejsce przybył trzeci patrol MO, łącznie interweniowało ośmiu funkcjonariuszy, w tym trzech oficerów. Udało im się aresztować jednego z protestujących. Był to osiemnastolatek, który miał rzekomo uderzyć milicjanta w twarz. W obronie zatrzymanego stanął tłum, pragnący jego uwolnienia. Ludzie otoczyli milicjantów, szarpali ich, miotali wyzwiskami w rodzaju: „czerwone parobki!” Zaatakowano również milicyjny samochód, co zmusiło milicjantów do uwolnienia chłopca. Funkcjonariusze użyli pałek. To rozsierdziło tłum do tego stopnia, że postanowili salwować się ucieczką. W tym momencie zbiorowisko, do którego dołączali przechodnie, liczyło już ok. 1000 osób. Po wycofaniu się milicjanci zaalarmowali komendę, że dysponują niewystarczającymi środkami i potrzebują wsparcia w postaci przynajmniej 20 dodatkowych funkcjonariuszy. Około godziny 1800 tłum uformował pochód, wznosząc okrzyk: „idziemy na MO!” Był to przełomowy moment wydarzeń listopadowych, który przesądził o ich późniejszym odbiorze jako ważnego zrywu patriotycznego, nie – chuligańskiego wybryku, jak tego chciała komunistyczna propaganda. Podczas przemarszu w stronę ulicy Chodkiewicza wykrzykiwano hasła poparcia dla Węgrów, robotników Poznania, również hasła antysowieckie oraz obelgi wymierzone w Milicję Obywatelską i PZPR. Wykrzykiwano jednak także słowa poparcia dla Gomułki, co świadczy o tym, że nadzieje związane z październikową „odwilżą” nie były jeszcze zawiedzione i wyczerpane. Po około czterdziestu minutach tłum dotarł do gmach Komendy Wojewódzkiej MO przy ulicy Chodkiewicza 30 (obecnie siedziba Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego). Ludzie sforsowali bramę, zdemolowali dyżurkę – wszystko wskazywało na to, że dojdzie do szturmu na budynek, w którym w tym czasie przebywało 10 funkcjonariuszy kompanii ochronno-konwojowej. Wobec takiej perspektywy naczelnik Wydziału Kadr Komendy wyszedł do tłumu na dziedziniec i perswazją nakłaniał do wycofania się spod gmachu. Odniosło to taki skutek, że w tłumie pojawiło się hasło marszu na zagłuszarkę, usytuowaną na Wzgórzu Dąbrowskiego na Szwederowie. Podczas przemarszu w jej kierunku demonstranci częściowo zdemolowali siedzibę Komendy Miejskiej MO oraz gmach kasyna MSW (do niedawna „Klub Milicjanta i Pracownika UB”).

Tłum, który w najwyższym patriotycznym rozgorączkowaniu dotarł na Szwederowo, zaatakował znienawidzone miejsce, symbol cenzury, blokady informacji, lęku komunistycznych władz przed prawdą. Cała aparatura stacji zagłuszającej znajdowała się w budynku przy ul. Na Wzgórze Dąbrowskiego 12, nieopodal którego znajdował się dwudziestopięciometrowy drewniany maszt z budką fiderową u podstawy słupa. Cały teren otoczony był wysoką siatką, która jednak nie była w stanie zatrzymać demonstrantów. Wdarli się oni za ogrodzenie i zniszczyli całą aparaturę. Mieszkańcy okolicznych domów wywiesili flagi w oknach; wykrzykiwano patriotyczne hasła; śpiewano patriotyczne pieśni. Po czarnych latach stalinowsko-bierutowskiego terroru nadeszła krótka chwila wolności, przypomnienie Polski suwerennej.

Zdjęcia i dokumenty

Materialy MO
Materialy MO
Zachowane ogrodzenie stac...
Skwer 18 listopada 1956
Tablica pamiatkowa
Tablica informacyjna

Wideo

Wraz z pojawieniem się na falach eteru Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w kraju powstały radiostacje do zagłuszania jej sygnału. Socjalistyczne władze nie mogły pozwolić, aby do kraju docierały "wrogie" treści. RWE otwarcie zapowiadało walkę z sowieckim reżimem, z rusyfikacją i sowietyzacją polskiej kultury, z fałszowaniem historii i tradycji. Przypominało, że Polska żyje, walczy i zwycięży. Pomimo utrudnionego odbioru Polacy słuchali RWE, czasem kilkakrotnie tej samej audycji, by wyłowić informacje z trzasków i szumów zagłuszania.

materiał: Telewizja Polska S.A.

28 czerwca 1956 r. mieszkańcy Poznania wyszli na ulice. Rozpoczął się robotniczy protest. Na placu przed Zamkiem zgromadziło się około 100 tys. Ludzi. Dlaczego właśnie tu rozpoczął się robotniczy protest? Dlaczego do jego zduszenia, obok milicji, oddziałów KBW i UB wykorzystano także wojsko? Czy władza od początku przewidywała użycie wojska do stłumienia robotniczych wystąpień? Jakie postawy przyjmowali żołnierze, którzy często po przeciwnej stronie barykady mieli bliskie osoby?

materiał: Telewizja Polska S.A.

Wybrana bibliografia

S. Pastuszewski, Bydgoski Listopad 1956, Bydgoszcz 1996
A. Paczoska-Hauke (red.), Przełom po przełomie. Bydgoskie wydarzenia roku 1956, Bydgoszcz 2006
Materiały IPN – AIPN Warszawa – 692/31

Drukuj Email